Pożyczył 5000 zł, a miał oddać znacznie więcej. Aasa Polska z karą blisko 4 mln zł od UOKiK

Firma pożyczkowa Aasa Polska została ukarana przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów kwotą 3 871 000 zł za praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów. Według ustaleń regulatora spółka uzależniała udzielanie pożyczek od zakupu drogich usług dodatkowych, takich jak abonamenty medyczne, kursy językowe czy pakiety wsparcia technicznego. Ich koszty, sięgające nawet kilku tysięcy złotych, były doliczane do kwoty kredytu. UOKiK uznał, że mechanizm ten pozwalał obchodzić przepisy antylichwiarskie i wprowadzał klientów w błąd co do rzeczywistych kosztów finansowania.
Decyzja została ogłoszona 19 października 2026 roku i jest kolejnym sygnałem, że regulator zamierza zdecydowanie przeciwdziałać praktykom polegającym na sprzedaży kosztownych produktów dodatkowych wraz z pożyczkami konsumenckimi. W przypadku Aasa Polska problem nie sprowadzał się wyłącznie do wysokich cen usług. Według UOKiK konsumenci często nie byli zainteresowani ich zakupem, a mimo to musieli się na nie zgodzić, aby otrzymać finansowanie lub skorzystać z określonych warunków oferty.
Chciał pożyczyć 5000 zł. Firma doliczyła 2700 zł za pakiet medyczny
Jednym z najbardziej wymownych przykładów opisanych przez UOKiK jest skarga klienta, który zawarł umowę pożyczki na kwotę 5000 zł. Jeszcze tego samego dnia postanowił odstąpić od umowy. Wówczas dowiedział się, że według firmy kapitał pożyczki wynosi nie 5000 zł, lecz 7700 zł. Różnica w wysokości 2700 zł wynikała z doliczenia kosztu pakietu medycznego.
Konsument utrzymywał, że nie wyraził zgody na zakup takiego pakietu, nie został poinformowany o jego cenie ani szczegółowych warunkach, a dodatkowa usługa została uwzględniona w finansowaniu bez jego wiedzy. Co istotne, na jego rachunek bankowy faktycznie trafiło jedynie 5000 zł. Pozostałe 2700 zł miało stanowić koszt dodatkowego produktu, którego klient — jak sam wskazywał — nie zamawiał świadomie.
Przypadek ten pokazuje istotę zakwestionowanej praktyki. Klient potrzebował określonej kwoty pieniędzy, ale w dokumentach pojawiała się znacznie wyższa wartość finansowania, ponieważ do kapitału doliczano koszt dodatkowej usługi. Oznaczało to, że konsument mógł ponosić nie tylko sam koszt pakietu, lecz również koszty finansowania tej dodatkowej kwoty.
Wśród skarg skierowanych do urzędu znalazł się również przypadek doliczenia 2400 zł za pakiet usług medycznych, który miał być dobrowolny. Według konsumenta koszt został automatycznie uwzględniony w pożyczce, chociaż usługa nie była związana z samym udzieleniem finansowania.
Pakiety medyczne, kursy językowe i wsparcie IT. Tak miały rosnąć koszty pożyczek
Z ustaleń UOKiK wynika, że Aasa Polska oferowała wraz z pożyczkami różnego rodzaju usługi dodatkowe. Obejmowały one między innymi dostęp do konsultacji medycznych, internetowych kursów językowych oraz pakietów pomocy prawnej i technicznej. Ceny poszczególnych produktów wynosiły od kilkuset do kilku tysięcy złotych.
Samo oferowanie usług dodatkowych przy produktach finansowych nie jest zabronione. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy klient nie ma rzeczywistej swobody ich wyboru, a zakup usługi staje się warunkiem otrzymania pieniędzy. Szczególnie istotne jest również to, w jaki sposób koszt takiego produktu zostaje przedstawiony w dokumentach kredytowych.
Według regulatora Aasa Polska automatycznie finansowała zakup usług dodatkowych z udzielanej pożyczki, powiększając w ten sposób wykazywaną kwotę kredytu. W rezultacie klient otrzymywał do swobodnego wykorzystania mniej pieniędzy, niż wynikało z wartości przedstawianej jako całkowita kwota kredytu.
Urząd wskazał również, że część konsumentów nie potrzebowała dodatkowych usług i w praktyce z nich nie korzystała. Ich zakup wynikał przede wszystkim z chęci uzyskania pożyczki, a nie rzeczywistego zainteresowania abonamentem medycznym, szkoleniem czy pomocą informatyczną.
UOKiK: to obchodzenie przepisów antylichwiarskich
Najpoważniejszy zarzut dotyczy sposobu, w jaki spółka obliczała koszty udzielanego finansowania. Polskie przepisy przewidują ograniczenia dotyczące maksymalnych pozaodsetkowych kosztów kredytu konsumenckiego. Mają one chronić pożyczkobiorców przed nadmiernymi prowizjami, opłatami administracyjnymi i innymi kosztami niezwiązanymi bezpośrednio z odsetkami.
W ocenie UOKiK doliczanie opłat za usługi dodatkowe do kwoty kapitału pozwalało przedstawiać część rzeczywistych kosztów pożyczki jako samą kwotę udzielonego kredytu. Tymczasem jeśli zakup określonej usługi jest wymagany do otrzymania finansowania lub uzyskania go na oferowanych warunkach, jej cena ma znaczenie dla ustalenia rzeczywistego kosztu kredytu.
Mechanizm ten prowadził według regulatora do przekraczania ustawowych limitów kosztów pozaodsetkowych. Urząd uznał, że oferowanie pozornie dobrowolnych pakietów stanowiło sposób omijania regulacji chroniących konsumentów przed nadmiernymi kosztami pożyczek.
Sprawa pokazuje przy tym, że o rzeczywistej cenie finansowania nie decydują wyłącznie oprocentowanie i standardowa prowizja. Znaczenie mogą mieć również wszelkie dodatkowe produkty, które klient musi zakupić, aby uzyskać pieniądze.
Zaniżone RRSO. Pożyczka mogła wydawać się tańsza, niż była w rzeczywistości
UOKiK zakwestionował także sposób prezentowania Rzeczywistej Rocznej Stopy Oprocentowania, czyli RRSO. Jest to jeden z najważniejszych wskaźników umożliwiających porównywanie ofert finansowania, ponieważ uwzględnia nie tylko oprocentowanie nominalne, ale również inne wymagane koszty kredytu.
Według ustaleń urzędu Aasa Polska uwzględniała opłaty za pakiety dodatkowe w całkowitej kwocie kredytu, zamiast prawidłowo prezentować je jako koszty finansowania. W efekcie RRSO wykazywane w umowach było rażąco zaniżone, a konsumenci mogli otrzymywać błędny obraz rzeczywistej ceny pożyczki.
To szczególnie istotny aspekt sprawy, ponieważ RRSO jest powszechnie wykorzystywane do porównywania produktów finansowych. Jeśli wskaźnik nie uwzględnia wszystkich obowiązkowych kosztów, porównanie ofert przestaje być miarodajne. Pożyczka może wyglądać na korzystniejszą od konkurencyjnych propozycji, mimo że w rzeczywistości wiąże się ze znacznie większym obciążeniem finansowym.
Zastrzeżenia regulatora dotyczyły także sposobu prezentacji ofert na stronie internetowej Aasa Polska. Wariant z dodatkowymi pakietami mógł sprawiać wrażenie korzystniejszego, ponieważ oferta standardowa przewidywała niższą kwotę pożyczki, ale wyższą ratę. Taka prezentacja mogła skłaniać konsumentów do wyboru finansowania z usługami dodatkowymi bez właściwego zrozumienia całkowitego kosztu zobowiązania.
Prawie 4 mln zł kary dla Aasa Polska. Decyzja nie jest prawomocna
W rezultacie przeprowadzonego postępowania Prezes UOKiK Tomasz Chróstny stwierdził naruszenie zbiorowych interesów konsumentów i nałożył na Aasa Polska kary w łącznej wysokości 3 871 000 zł.
Decyzja nie jest jednak prawomocna. Spółce przysługuje prawo odwołania do sądu, który może poddać rozstrzygnięcie kontroli. Na obecnym etapie nie można zatem traktować nałożonej kary jako ostatecznie utrzymanej.
Jeśli decyzja się uprawomocni, środki z kary trafią do Funduszu Edukacji Finansowej. Aasa Polska będzie również zobowiązana do opublikowania informacji o rozstrzygnięciu na swojej stronie internetowej i profilu na Facebooku. Komunikaty mają pozostawać dostępne dla konsumentów przez trzy miesiące.
Kara administracyjna nie oznacza automatycznego zwrotu pieniędzy wszystkim klientom, którzy korzystali z pożyczek z dodatkowymi pakietami. Ewentualne roszczenia konsumentów wymagają odrębnej oceny konkretnych umów i okoliczności ich zawarcia.
Co powinni zrobić klienci, którzy korzystali z takich pożyczek?
Osoby, które zawierały umowy pożyczkowe z Aasa Polska i płaciły za dodatkowe usługi, powinny przede wszystkim dokładnie przeanalizować dokumentację. Szczególną uwagę warto zwrócić na wysokość kwoty faktycznie wypłaconej na rachunek bankowy, całkowitą kwotę kredytu wskazaną w umowie oraz ewentualne opłaty za abonamenty medyczne, kursy językowe lub inne produkty.
Jeżeli pomiędzy kwotą otrzymaną przez klienta a kwotą przedstawioną jako kapitał występuje różnica wynikająca z finansowania dodatkowych usług, warto sprawdzić, czy koszty te zostały prawidłowo uwzględnione przy obliczaniu RRSO i całkowitego kosztu kredytu. Znaczenie ma również to, czy konsument mógł rzeczywiście zrezygnować z dodatkowego produktu bez utraty możliwości uzyskania finansowania.
Klienci mający zastrzeżenia do zawartych umów mogą złożyć reklamację do pożyczkodawcy, żądając wyjaśnienia sposobu naliczenia kosztów. Mogą również skorzystać z pomocy miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumentów albo zwrócić się do Rzecznika Finansowego w zakresie jego kompetencji.
W określonych okolicznościach nieprawidłowości w umowie kredytu konsumenckiego mogą także uzasadniać analizę możliwości zastosowania sankcji kredytu darmowego. Nie oznacza to jednak, że każdemu klientowi Aasa Polska przysługuje automatycznie prawo do spłaty wyłącznie kapitału. Taka ocena wymaga sprawdzenia konkretnej umowy, charakteru naruszenia i obowiązujących terminów.
To nie pierwszy sygnał UOKiK. Problem dodatkowych pakietów jest szerszy
Postępowanie dotyczące Aasa Polska nie jest odosobnioną interwencją regulatora. Już w sierpniu 2025 roku UOKiK informował o zarzutach wobec trzech podmiotów działających na rynku pożyczkowym: Aasa Polska, CAPITAL Service oraz Infostom. Zastrzeżenia dotyczyły sprzedaży dodatkowych usług wraz z kredytami konsumenckimi, nieprzejrzystego prezentowania ich kosztów i możliwego obchodzenia ustawowych ograniczeń.
Mechanizm ten w branży finansowej określany jest jako VAS, czyli Value Added Services. Usługi wartości dodanej mogą stanowić legalne uzupełnienie oferty, jednak ich wykorzystywanie jako narzędzia zwiększającego rzeczywistą cenę kredytu budzi poważne zastrzeżenia prawne, gdy klient jest zmuszany do ich zakupu.
Decyzja dotycząca Aasa Polska pokazuje, że ustawowe limity kosztów pożyczek nie mogą być obchodzone przez przenoszenie opłat do pozornie niezależnych produktów. Dla konsumenta najważniejsza jest bowiem nie nazwa opłaty, lecz rzeczywista suma pieniędzy, którą musi zapłacić, aby skorzystać z finansowania.
Sprawa jest także przypomnieniem, że przy porównywaniu pożyczek należy zwracać uwagę na całkowitą kwotę do zapłaty i wszystkie warunki dodatkowe. Nawet atrakcyjnie prezentowana rata czy pozornie niskie RRSO nie zastąpią dokładnej analizy dokumentów, jeśli wraz z kredytem sprzedawane są kosztowne usługi, których klient w rzeczywistości nie potrzebuje.
