Aktualności
Posted By Admin —

Ekipa Holding: od wielkich ambicji do zderzenia z giełdową rzeczywistością


Rozpoznawalni twórcy, ogromna społeczność i produkty, które przyciągały uwagę konsumentów. Do tego ambicje stworzenia „polskiego Disneya” oraz wycena liczona w setkach milionów złotych. Historia Ekipa Holding miała wiele elementów opowieści, w którą łatwo było uwierzyć: skoro internetową popularność udało się przekuć w sprzedaż lodów, ubrań czy napojów, dlaczego kolejnym krokiem nie miałoby być zbudowanie dużej grupy rozrywkowej?

Dziś, gdy popularny „Wujek Łuki” informuje, że niedawno kupiona działka mająca być w przyszłości wielką siedzibą spółki idzie pod młotek, redakcja StopScam wzięła na tapet historię „parkietowej” Ekipy.

Z czasem przyszła jednak weryfikacja oczekiwań. Głęboka przecena akcji, pogarszająca się rentowność, odpisy wartości aktywów, a ostatnio także słabsze otwarcie filmu „100 dni: Misja Zeus” i rezygnacja z budowy własnego kompleksu produkcyjnego skłaniają do przyjrzenia się całej historii jeszcze raz. Nie po to, żeby z perspektywy czasu wyśmiewać ambitne plany, ale żeby zrozumieć, w którym momencie realny potencjał biznesu zaczął rozmijać się z oczekiwaniami, jakie wiązali z nim inwestorzy.

Nie jest to bowiem prosta opowieść o firmie, która potrafiła jedynie składać obietnice. Ekipa zbudowała rzeczywistą działalność, generowała znaczące przychody i osiągała zyski. Problem polega na tym, że nawet rentowne przedsiębiorstwo może okazać się rozczarowującą inwestycją, jeżeli cena jego akcji zakłada znacznie większy sukces, niż udaje się później osiągnąć.

W obszernej analizie prześledzono drogę Ekipy od wejścia na NewConnect przez odwrotne przejęcie, przez założenia wyceny i kolejne etapy rozwoju, aż po najnowsze decyzje biznesowe. Ważną częścią tekstu jest również uporządkowanie pojęć, które w medialnych relacjach często się mieszają. Wielomilionowa wycena nie oznacza przecież, że taka kwota wpłynęła na rachunek spółki, a spadek kapitalizacji nie jest tym samym co utrata gotówki przez przedsiębiorstwo.

Czy Ekipa rzeczywiście potrzebowała giełdy?

To jedno z najciekawszych pytań tego case study. Czy obecność na parkiecie była niezbędna do rozwijania marek, produkowania filmów i współpracy z partnerami? A może podobny biznes można było budować stopniowo, korzystając z wypracowanych zysków, prywatnego finansowania i koprodukcji — bez tak dużej rozbieżności między publicznie komunikowanymi ambicjami a możliwościami ich realizacji?

Analiza oddziela przy tym interes przedsiębiorstwa od interesu jego dotychczasowych właścicieli oraz osób kupujących akcje na rynku. Ten sam ruch może być racjonalny dla założycieli, a jednocześnie nie oznaczać atrakcyjnej inwestycji dla kogoś, kto dołącza przy wysokiej wycenie. Sama obecność na giełdzie nie jest też potwierdzeniem, że model biznesowy będzie trwały, a wszystkie zapowiedziane przedsięwzięcia znajdą finansowanie.

Historia Ekipy staje się dzięki temu czymś więcej niż opisem losów jednej spółki. To studium bezpieczeństwa finansowego: ryzyka kupowania pod wpływem emocji, utożsamiania rozpoznawalności z wiarygodnością inwestycyjną i przenoszenia zaufania do twórcy na jego wszystkie decyzje biznesowe. Umiejętność przyciągania publiczności jest cennym atutem, ale nie zastępuje kontroli kosztów, ostrożnego inwestowania ani zdolności powtarzania komercyjnych sukcesów.

Pełny tekst pokazuje zarówno mocne strony przedsięwzięcia, jak i momenty, w których oczekiwania zderzały się z wynikami. To lektura dla osób śledzących Ekipę, ale również dla każdego, kto chce lepiej rozumieć, dlaczego popularna marka i dobra inwestycja nie zawsze oznaczają to samo.

Przeczytaj pełną analizę: „Ekipa Holding — od «polskiego Disneya» do 88 groszy za akcję” →

Przeczytaj felieton: „Czy Ekipa celowo gra na spadek kursu?” →

Zapraszamy do lektury.


View Comments
There are currently no comments.